Czy jest coś takiego jak DOBRY ROZWÓD?

Polecany przez 2896 osób (Ocena 4,95/5)
5/5
Czy jest  coś takiego jak DOBRY ROZWÓD?

Skala rozwodów rośnie i obecnie co 3 para tak właśnie kończy swój związek .To zjawisko ma liczne reperkusje w kontekście społecznym. Wielu rozwodów można by uniknąć zwłaszcza tych, na które zdecydowano się z powodu tzw. różnicy charakterów. Niemniej jednak są takie sytuacje, gdy rozwód jest rozwiązaniem, które chroni partnera i dzieci przed przemocą fizyczna lub emocjonalną. W takiej sytuacji trzeba podejmować radykalne kroki, bo zbyt długie trwanie w takiej sytuacji jest niebezpieczne i zostawia często nieodwracalne ślady w psychice osób, które są ofiarami osób z zaburzeniami osobowości.

🤰 Pierwsze dziecko przed Tobą?

Sprawdź mój kurs, który pozwoli Ci się dobrze przygotować do tego wymagającego okresu: https://kursy.kasiasawicka.pl/pierwsz…

Przygotowałam również darmowy test online “Jaką będziesz mamą”. Dostępny na moim blogu:

_source

rozwód

#Czy #jest #coś #takiego #jak #DOBRY #ROZWÓD

Dobry rozwód ?,rozwód,dobryrozwód,relacje,więzi,małżeństwo,para,różnicacharakterów,charaktery,psychika,zagrożenie,emocjonalne,fizyczne,partnerstwo,partnerzy,mąż,żona,kasiasawicka,matkapolka

Jeżeli pomogło kliknij!
[Total: 0 Average: 0]

Poradnik 80 Sztuczek Jak odzyskać EX


W ciągu 3 tygodni będziesz w stanie wszystko zmienić. Dzięki konkretnym technikom opartym na psychologii człowieka, sztuce perswazji i komunikacji, możliwość odzyskania utraconej miłości stanie się dużo prostsza. Wypróbuj na swoim ex aż 80 różnych sztuczek aby go lub ją odzyskać. Pamiętaj, że działają one niezależnie od sytuacji.

W PAKIECIE:

MEGA PORADNIK "80 sztuczek "
+Plan działania na każdy dzień
+ 101 pytań terapeutycznych pomocnych w skutecznym odkochaniu (jako plan awaryjny)
+ Kompendium wiedzy

(Poradnik zarówno dla kobiet jak i mężczyzn)

Premium

Zapisz się na webinar: Czy jest coś takiego jak DOBRY ROZWÓD? Data 15.05.2020

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on whatsapp
WhatsApp

WPISY PODOBNE DO: Czy jest coś takiego jak DOBRY ROZWÓD? poradnik

  • One thought on “Czy jest coś takiego jak DOBRY ROZWÓD?

  1. konieczny rozwod,wlasnie do mnie to dotarło,ze dotyczy to i mnie.Maz ma problem alkoholowy,myslalam,ze uda sie cos zrobic,staralam sie walczyc.Sama chodzilam na terapie.A powinien on to robić.Jestem właśnie przed batalia,maz przypomniał sobie ,ze sa dzieci a w rzeczywistosci chce nagle abysmy jak dorosli to rozwiazali tj bez orzekania o jego winie

  2. Pani Kasiu. Moi rodzice się rozwiedli, gdy miałam 6 lat. Mam teraz 30 lat. Mój tato już nie żyje. I nie mogę wybaczyć rodzicom ze die rozwiedli. U mnie nie było w domu nałogów alkoholu itd. Rodzice bardzo walczyli przy rozwodzie. Po latach poznałam faceta. Chciałam go sprawdzić i przy pierwsym konflikcie/ kryzysie zabrałam go do terapeuty, aby sprawdzić, czy jak będzie problem będzie chciał pracować nad związkiem… niestety terapeuta, starszy pan który wykłada na uczelni powiedział mu ze ja jestem dzieckiem z rozbitej rodziny, ze powinien przemyśleć czy chce być ze mną. Bo lepiej być z kimś z pełnej rodziny!! Teraz mam pytanie jak to jest ze wielu terapeutów doradza rozwody jednocześnie skreślając dzieci rozwodników jako dobrych partnerów ?

  3. Pani Kasiu super filmik i wykład. To dotyczy nie tylko małżeństw ale także związki tzw wolne. Rozwód rozejscie się to ostateczność, powinno się rozmawiać i szukać rozwiązania. Chyba że to już patologia totalna,przemoc i…

  4. Pani Katarzyno. A może warto nie zgadzać sie na rozwód tylko wdrożyć procedurę separacji i jeśli to konieczne sporządzić rozdzielność majątkową? W takiej sytuacji miłość ciągle trwa mimo trudności. Dzieciom łatwiej wytłumaczyć, że rodzic kocha i nie odszedł od ojca/matki tylko jest zmuszony tak postąpić z uwagi na bezpieczeństwo i dobro wszystkich członków rodziny. Jest szansa, że z czasem może się wszystko zmienić i naprawić. Taki rodzic może być niesamowitym świadectwem walki o prawdziwą miłość dla swojego dziecka. Należy pamiętać, że nie ma miłości bez krzyża.

  5. Rozpad związku to nie jest przyjemny temat wiadomo..jeszcze kiedy są dzieci… czujesz, że świat stanął na głowie wszystko ci się wali… znam to. Ja mam taką radę, z autopsji…że warto ustalić priorytety… nie da się wszystkim 'dogodzić; więc najlepiej postawić na siebie i dzieci ALE z całych sił jakoś próbowac przez to przebrnąc. Da się, na prawdę, bez krzyku bez płaczu bez kłótni.. oczywiście, że ludzie są różni ale dobry psycholog zawsze może pomóc, sama mialam wsparcie mediatora z Wisemind a dzieci psychologa dziecięcego. Mialam opory bo to jest zawsze takie powierzenie komus swoich intymnych spraw, ale nie żałuje, bardzo mi to pomogło, dzieci też rozwód przeżyły w porządku. Jasne że to dla wszystkich trudna sytuacja no ale wyjście jest zawsze…czzasami sobie tylko trzeba kopnąć te furtkę i odważyć się na nowe życie 😉

  6. Bardzo mądry filmik, bardzo rzadko można spotkać się z tak mądrą opinią. Widać, że jest Pani dojrzałą osobą, która żyje "z ludźmi ", a nie "obok" w swoim idealnym świecie. Dziękuję za mądre słowa❤

  7. Niby jest Pani obiektywna,ale przez film tyle razy podkreśla Pani,że rozwód JEST dobry, a nie pokazuje Pani tej drugiej strony – że rozwód jest jednak w naszych czasach po prostu pójściem na łatwiznę. Mam wrażenie, że tym powtarzaniem chce Pani zaczarować rzeczywistość, a moze nawet zabić jakies wątpliwości, które Pani w sercu zostały… PS. Popieram, że na agresję w małżeństwie miejsca nie ma. Ale też wierzę, że papierek papierkiem, ale Sakramenty są nieodwracalne.

  8. Pani Kasiu, chciałabym zauważyć, że "katolickie echa", o których Pani wspomina nie mają nic wspólnego z nauką Kościoła Katolickiego, który przyjmuje chociażby separację w trudnych sytuacjach, które Pani podaje. A to, że małżeństwo jest nierozerwalne jest napisane w Biblii, na którą powołuje się Pani niejednokrotnie w swoich filmach (por. Mk 10, 1-12).

  9. ja doświadczam przemocy psychicznej codziennie, a nie mogę się wyprowadzić, bo jako nastolatek samemu się nie utrzymam a ,,mama'' wprost mi powiedziała, że pieniędzy mi żadnych nie da, że mam samemu ,,zapierdalać na siebie'' gdy się od niej wyprowadzę ..

  10. I jeszcze jedna myśl (której rano nie było czasu zapisać) w związku z wykorzystaniem "wszystkich środków" o jakich mówi pani na koniec. Wymienia pani wszystkie środki z ludzkiego punktu widzenia a dla wierzących, podkreślam: dla wierzących jest jeszcze jeden "środek". Ten, na którego powoływali się wszyscy zawierający małżeństwo "kościelne". Nie bez przyczyny formuła przysięgi ślubnej w katolickim obrządku kończy się słowami: "Tak mi dopomóż Panie Boże wszechmogący…" Dobrze żeby rozpadające się małżeństwa zechciały korzystać z tej pomocy, bo jak mówi "mądra księga": "Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga" (Łk. 18, 27). Dlatego oprócz szukania pomocy u terapeutów, psychologów, adwokatów trzeba szukać równocześnie (nie "zamiast", nie "najpierw", czy "później" ale równocześnie!) pomocy Bożej (dla wierzących!). Często powołuje się pani na to, co mówi pani "mądra księga", więc szkoda, że nie wspomniała pani o możliwości takiej nadprzyrodzonej pomocy dla małżonków.

  11. Dziękuje za ten film i za te słowa ❤️ każda sytuacja życiowa wymaga indywidualnej analizy i czasu.. ale przychodzi taki moment ze dochodzimy do sciany i okazuje się ze w tym układzie nic już nie zmienimy, wtedy jedynym wyjściem jest rozwód. I to nie jest tak ze ‚widzialy gały co braly’- ludzie się zmieniają wraz z czasem j doświadczeniami i mogą się rozjechać ich drogi.. Emocjonalnie zwłaszcza, ciągnie to później za sobą brak bliskości fizycznej i trwa to latami aż do totalnego rozpadu. Tutaj dobro dziecka to po prostu spokojny i stabilny rodzic… pozdrawiam serdecznie ❤️

  12. Ale związek bez dzieci jest łatwy 😉 bez dzieci to my się w ogóle nie kłóciliśmy jak mieliśmy jakiś problem itp to mieliśmy długie godziny żeby to przegadać ,a teraz jest trudniej .

  13. niby oczywiste, choć dużo w tym temacie skrajnych podejść, tak jak Pani mówiła albo że rozwód to super jest zawsze, albo że to grzech i masz trwać przy kimś choćby pił, bił czy poniżał i gardził, jak to dobrze usłyszeć taki głos rozsądku i cnoty charakteru, dziękuję że Pani nagrywa

  14. Ciekawe, kto drogie panie zmuszał do wychodzenia za tych wszystkich przemocowców, hazardzistów i narcyzów? Szkoda, że zabrakło analizy przez co taki "idealny" facet nagle magicznie się zmienia, obawiam się że wyniki nie byłyby takie wygodne do opowiedzenia. Oczywiście nie bronię ludzi, którzy w ten sposób się zachowują ale chyba jest też druga strona medalu…
    Pani Kasia mówi, że rozwód jest czasem potrzebny przez komornika, przemoc itp, hmm… tylko pytanie ile % z tych rozwodów ma takie drastyczne przyczyny…

  15. Pani Kasiu. To, że małżeństwo jest nierozerwalne (bo dla katolika jest) nie oznacza jednocześnie, że nie powinno się dbać o siebie i dzieci i jeżeli jest taka konieczność nie mieszkać że współmałżonkiem. Bycie katolikiem nie zakłada pozwalanie na krzywdzenie siebie i dzieci. Wręcz przeciwnie. Pozdrawiam.

  16. Pani Kasiu, bardzo Panią cenię i szanuję, ale przykro mi, że w taki sposób wyraziła się Pani o doktrynie katolickiej w sprawie rozwodów. Jeżeli miał być to wyraz panujących stereotypów, to taka forma ich zaprezentowania jeszcze bardziej je cementuje. Jako katoliczka poczułam się dotknięta takim sposobem przedstawienia problemu, który także merytorycznie nie jest poprawny. Według KKK 2386 „Może zdarzyć się, że jeden ze współmałżonków jest niewinną ofiarą rozwodu orzeczonego przez prawo cywilne; nie wykracza on wówczas przeciw przepisowi moralnemu.” A więc właśnie w sytuacjach przez Panią opisanych KK stoi na stanowisku, że rozwód nie jest grzechem. Myślę, że co do tego nie warto wprowadzać w błąd. Przykro mi także, że w Pani oczach katolicy, z uwagi na swoje poglądy, nie zasługują na to, żeby wypowiadać się o nich oraz o ich doktrynie z szacunkiem. Życzę wszystkiego dobrego.

  17. Pani Kasiu, filmik jak najbardziej pożyteczny, jednak miałam nadzieję, że będzie mowa bardziej o tym jak przeprowadzić taki DOBRY rozwód. Osobiście myślę, że ilość rozwodów rośnie wprost proporcjonalnie do wzrostu świadomości ludzi. To co kiedyś było nie do pomyślenia teraz staje się dziwne czemu niektórzy zwlekają tak długo z taką decyzją. O ile w przypadku przemocy fizycznej sprawa jest dość oczywista to jednak przemoc psychiczna wg mnie jest ciągle zbyt mało nagłaśniana. Myślę tu o problemie syndromu sztokholmskiego, przez wiele lat tłumaczyłam i usprawiedliwiałam zachowania męża, kompletnie nie zdając sobie sprawy jak chore to jest i jak coraz bardziej prowadzi mnie na dno psychiczne. Dopiero rozmowa z dużo mądrzejszymi ludźmi ode mnie zaczęła mi otwierać oczy. Niestety wg mojej rodziny to ja jestem winna rozpadowi małżeństwa, ponieważ koniec końców to ja jego zdradziłam. Dla mnie ta zdrada okazała się wybawieniem psychicznym, stałam się silna na tyle, żeby złożyć pozew (I zdecydowanie nie dla nowego partnera, ale tylko i wyłącznie dla siebie) i nie żałuję ani przez sekundę, że wreszcie podjęłam taką decyzję. Wcześniej chodziliśmy do psychologa, bo fakt ze względu na dzieci szuka się pomocy z każdej strony, ale po kilku spotkaniach wiedziałam, że to już nie ma sensu. Życie z toksycznym narcyzem nigdy nie będzie spokojne a na tym mi w tej chwili najbardziej zależy. Staram się jak najłagodniej przeprowadzić rozwód i dlatego wystąpiłam z prośbą do sądu o mediację, która jest bardzo dobrym sposobem na przeprowadzenie "dobrego rozwodu", ale przyznaję że w przypadku komunikacji z narcyzem jest ona przejściem arcytrudnym. Stąd moja ogromna prośba o nagranie filmiku o rozwodach z narcyzami, o którym Pani wspomniała!!! 🙏 Jestem również ciekawa Pani zdania nt. czy zawsze rozwód jest czymś traumatycznym dla dzieci? Ja u swoich (7 i 9 lat) jak na razie nie widzę żadnych syndromów, ale to dlatego że dużo z nimi rozmawiam (absolutnie nie wprowadzających ich w nasze dorosłe potyczki), tłumaczę i staram się odpowiedzieć na każde ich pytania, od nas obojga dostają dużo miłości i wiedzą że to nigdy nie była ich wina. Wg mnie nie sam rozwód jest problemem tylko w jaki sposób się go przedstawia.
    Dziękuję Pani Kasiu za Pani mądrość i ciepło 💖

  18. Jak bylam dzieckiem to marzylam o tym zeby moi rodzice sie rozwiedli. I zeby ojca juz nigdy nie musiec spotykac. Niestety, wiara katolicka byla silniejsza. Teraz, jak jestem dorosla i moge sama decydowac, nie wiedzialam ojca juz duuuuzo lat…

  19. Problemem katolików nie jest to, że niby rozwód jest grzechem bo nim nie jest. Jeśli ktoś jest prawdziwie wierzący i zależy mu na jedności z Bogiem w sakramentach to nie do zniesienia może być rozdarcie po rozwodzie. Albo wybieram bliskość Boga albo szczęście w ludzkim pojęciu np. w drugim związku. Wtedy rozwód to początek problemów, tyle że duchowych. Myślę że duży nacisk należy położyć na przygotowania do ślubu bo to co w tej chwili narzeczeni są zobowiązani podjąć w ramach kursu przedmalzenskiego to raczej kpina.

  20. Pani Kasiu,
    wg wiary katolickiej rozwód to nie jest grzech. Pan Bóg absolutnie nie chce, żeby Jego ukochane dziecko było krzywdzone przez męża/żonę/ojca..Rozwodnik staje w takiej sytuacji przed Bogiem i z tego tytułu nie ma żadnego grzechu, może przyjmować Komunię Świętą 😊 Proszę sobie to sprawdzić u jakiegoś mądrego księdza 😊 zgodnie z moją wiarą jest
    dokładnie tak, jak Pani powiedziała (poza niepotrzebną wzmianką o grzechu w wierzę katolickie, która nie jest
    prawdą)
    Serdecznie pozdrawiam
    Katoliczka

  21. Najlepiej nie brać ślubu będzie mniej problemów. Wszyscy chcą zarobić. Na ślubie , rozwodzie , dzieciach. Do tego kobiety nigdy nie biorą odpowiedzialności za związek. To tak jakby mężczyzna tworzył związek w pojedynkę. Później udają ofiarę. Z mężczyzny robią oprawcę. Większość kobiet jest egoistyczna bez empatii nastawiona tylko na zysk.

  22. Pani Kasiu, dziękuję za filmik, jak zwykle bardzo przydatny. Jestem kilkanaście lat po rozwodzie. Mój eks mąż był uzależniony od gier, czatu i seksu internetowego, który później przerodzil się w spotkania z kobietami i zdrady w realnym świecie. Stracił pracę, pojawiła się przemoc psychiczna i fizyczna. 4 lata walczyłam o nasz związek, niestety nie udało się. Nie trafiliśmy na dobrego terapeutę. Wyczerpałam wszystkie sposoby, próbowałam wszystkiego, żeby ocalić nasze małżeństwo. Dlaczego? Dlatego, że go kochałam i dlatego, że mieliśmy dziecko. Z perspektywy czasu wiem, że te 4 lata to nie był czas stracony. Dzięki temu wiem, że zrobiłam wszystko by ratować związek. W dniu rozwodu już nie rozpaczałam, tylko byłam zadowolona. Minęło kilkanaście lat, a ja nadal wiem, że dobrze zrobiłam. Uwolnilam sie całkowicie psychicznie i emocjonalnie od mojego eks męża. Synowi, który jest już dorosły nigdy nie powiedziałam ani jednego złego słowa na jego ojca. Mają dobry kontakt i bardzo się z tego powodu cieszę. Wiem, że gdybyśmy zostali razem, syn dorastałby w toksycznej rodzinie. Rozwód uratował nas wszystkich 👍

  23. Mój mąż zaciągnął kredytów na 250 tyś . Na pokera.I co? Obiecywał poprawę , terapię . Chciałam go wyrzucić z domu , ale nie , bo są dzieci . Nici z poprawy sytuacji materialnej , bo komornicy są w kolejce po długi , nici z terapii , bo to nie dla niego- tak powiedział . I sama utrzymuję rodzinę . Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Bo są dzieci.

  24. Jako kobieta narcyz, chodząca na psychoterapię, widzę, że jednak mężczyźni i kobiety o tym zaburzeniu różnią się od siebie. Też mam w sobie wiele egoistycznych pobudek, z którymi walczę, ale nie jest tak, że kompletnie nie liczę się z moim mężem i moją rodziną. Jestem dla nich gotowa na każde poświęcenie. I nie widzę w sobie takich pijawkowych tendencji, o których Pani mówi. Czy też zauważyła Pani różnice miedzy płciami jeśli chodzi o narcyzm? Jestem bardzo ciekawa. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jeżeli chcesz dostawać powiadomienia o nowych wpisach zostaw swój email
error: Content is protected !!